albanii, owszem, dobry pomysł wybrać się, przy czym warto przygotować się na rzeczy typu:
1.
w drodze, na lotnisku w wiedniu, spotykasz albańczyka, od słowa do słowa, jest rozmowa:
a:  po co jedziesz do albanii? guza szukasz?
b:  nie, pozwiedzać.
a:  mieszkam tam od lat, wierz mi, tam nie ma co zwiedzać.
(a po chwili)
a:  oszukają cię i potną, ot co.
2.
na miejscu, w taksówce:
a:  skąd?
b:  z polski.
a:  do pracy?
b:  zwiedzać.
a:  (szeroki uśmiech) aha, cel matrymonialny!
b:  nie, skąd, zwiedzać.
a:  (znaczące mrugnięcie okiem) tak, oczywiście.
potem taksówkarz proponuje ci pomoc w znalezieniu hotelu i snuje się za tobą i oznajmia z radością napotkanym, że jesteś tutaj w celach matrymonialnych.
3.
natrafiasz na miejscowego, który studiował w polsce, od słowa do słowa, jest rozmowa:
a:  a w jakim celu do albanii?
b:  zwiedzać.
a:  ale tutaj nie ma nic do zwiedzania.
b:  no to pochodzę sobie po prostu.
a:  tutaj nie ma gdzie chodzić.
(a po chwili)
a:  a gdzie będziesz spać?
b:  nie wiem.
a:  jak to nie wiesz, tutaj tak nie można.
b:  może w namiocie.
a:  ok, to mnie przerasta.
(a po chwili)
a:  myślałem, że jesteś z jakiejś fundacji. czy coś.
4.
nikt nie przestrzega zasad ruchu drogowego. króluje zasada, kto pierwszy, ten lepszy. w żadnym wypadku nie wolno sugerować się zielonym światłem.
5.
zagadnięcie przypadkowej osoby o drogę gdzieś tam, może się skończyć ofertą sprzedaży kury.
6.
wszędzie bunkry, mnóstwo bunkrów. a skąd one? ano stąd, że jeden z przywódców albanii panicznie bał się najazdu zachodu na albanię. innym się udzieliło.
7.
a poza tym albanki, palmy, gruz, albanki, psy, syf, mercedesy, albanki.