raport z zeszłopiątkowosobotniego spotkania ze znajomymi:
iron horse:
- wejście, a po chwili wyjście.
jazzga:
- oblewanie się piwem wydmuchiwanym ze słomek.
dwie dłonie:
- oddawanie się z sinusoidalnym zaangrażowaniem lokalowym sportom,  
- poplamienie, znowu, ubrania sosem czosnkowym (ewentualnie czostkowym, jak niektórzy mówią),
- karaokowe wykrzyczenie utworu enjoy the silence,
- prowadzenie, z wątpliwym skutkiem, mediacji pomiędzy magdą (t.) i anią (j.) a krzyśkiem (p.), który słowami porządne dziewczyny dawno już sobie poszły, wyprowadził je z równowagi.
w drodze do stereo krogs:
- wyprowadzenie z równowagi osoby, której imienia nie pamiętam, poprzez stałe czynienie figlarnych aluzji do jej homoseksualnych skłonności.
stereo krogs:
- wejście, a po chwili wyjście.
lizzard king:
ola: byłam kupić coś sobie jeszcze do picia, ale już nie sprzedają, kasa zamknięta, a mnie się tak pić chce, a w szklance mam same kostki lodu.
kamil (s.) (bełkotliwie): to ssij kostki.
*
soboty nie było. to znaczy była, ale rozdygotana, zmęczona, nieprzytomna. w chwilach względnej jasności umysłu kartkuję muzykę dla kameleonów. jakość tłumaczenia autorstwa krzysztofa zarzeckiego sprawia, iż jest to muzyka równie rozkoszna, jak dźwięk dentystycznego wiertła.
*
dodać tylko beret i kapitan nemo jak żywy, myślę, patrząc na zdjęcie marcina cecki w kwietniowej lampie. ogólna tendencja do zamieszczania w tym piśmie nieestetycznych zdjęć publikowanych w nim autorek i autorów sprawia, że można odnieść wrażenie, iż jego redaktor, który jest powabny inaczej, robi co może, by dobrodusznie ściągnąć innych, w kwestii wyglądu, do swojego poziomu.
*
po południu dopada mnie niespodziewane, bezimienne przygnębienie, które znika, gdy w opium jeana cocteau natrafiam na fragment:
tytoń jest niemal nieszkodliwy. po wypaleniu nikotyna znika (…) większość znanych przypadłości wywoływanych przez nikotynę sprowadza się do objawów skurczowych, w których nie kryje się jednak rzeczywiste niebezpieczeństwo. zwykło się też przesadzać w tej mierze, podobnie jak michelet grubo przesadza mówiąc o roli kawy.