to bywa ze zwierzętami po stosunku, tak mnie, po przeczytaniu capote. biografia (nigdy nie napisanej powieści dorothy parker, jak podpowiada mi myśl znikąd), dopada smutek.
i zamyślenie nad boleśnie perwersyjną analogią, jaka zarysowała mi się pomiędzy powstawaniem z zimną krwią i powyższej pozycji.
przeczytanie, bezpośrednio po książce clarke’a, nowej powieści agnieszki drotkiewicz było tak zwanym psuciem sobie smaku, zatem pomysłem nienajlepszym. teraz to przykład papierowej literatury, która od dawna mnie nie bawi i która poza niewielką objętością i poczuciem humoru, nie ma za wiele do zaoferowania.